czwartek, 24 grudnia 2009
Wesołych Świąt, Merry Christmas, Frohe Weihnachten, 圣诞快乐!

Z okazji Świąt Bożego Narodzenia wszystkim czytelnikom bloga życzę radości, miłości, rodzinnej atmosfery, smacznej Wigilii, spokoju oraz odpoczynku.

czwartek, 08 października 2009
Zmiany

Będzie o zmianach. Każdy ich doświadcza, są nieodłącznym elementem życia. Czasem dzieją się bez naszej zgody, bez naszej wiedzy, a czasem sami je powodujemy, świadomie lub nie. Można je lubić, można pałać do nich z zasady odrazą. Mogą być na lepsze albo na gorsze.

Będzie o zmianach świadomych. Bywa, że coś nam nie pasuje, więc to zmieniamy. Otoczenie, sytuację, przyjaciół. A nawet i siebie. Pracujemy nad sobą. Zmieniamy, chcemy być inni, bo wydaje nam się, że co inne, to lepsze.

Będzie o zmianach dobrowolnych. Zmiany czasem są na nas wymuszone. Ktoś lub coś wywiera na nas taką presję, że musimy siebie lub coś innego zmienić. Czasem zmieniamy na lepszy model, ale czasem ten lepszy, psuje się tak samo jak ten poprzedni. Więc nic nam po takiej zmianie, tylko rozpacz jeszcze większa.

Będzie o zmianach naturalnych. Naturalnie zmieniają się pory roku. Świadomie (no bo się wie, że po zimie przychodzi wiosna), dobrowolnie (nikt nie każe latu odchodzić, samo jakoś wybrzmiewa) no i naturalnie, bo taka właśnie ich natura.

Będzie o zmianie świadomej, dobrowolnej i naturalnej. Taka jest moja zmiana.

W zasadzie nic wielkiego, chodzi jedynie o zmianę miejsca zamieszkania. Jednak dla mnie to WIELKA sprawa, wielka zmiana. Zmieni się bardzo wiele. Począwszy od kontynentu, pogody, ukształtowania geograficznego, przez wielkość miasta, różnorodność jego mieszkańców, na jedzeniu i mieszkaniu kończąc. Zapewne po drodze znajdzie się jeszcze tysiące rzeczy, które się zmienią. Mam nadzieję, że uda mi się je opisać.

Wreszcie zmieni się życie. Sześć ostatnich lat spędzonych na studiach, dyplomy, praca - to wypełniało mój czas dotychczas. A jaka zmiana teraz? Mam nadzieję, że od tej pory będę czytać te książki, które wybiorę z własnej woli, a nie te, które trzeba czytać z powodu studiów. To tak na początek, mała zmiana, która jednak bardzo cieszy.

niedziela, 08 lutego 2009
Filozoficzna myśl dnia

Ponieważ uczę się dziś filozofii, a dokładniej filozofii człowieka, pojawi się teraz myśl filozoficzna. Uważam, że autor trafił w samo sedno. Już jakiś czas temu miałam podobną intuicję i wreszcie znalazłam kogoś, kto myśl ową wypowiedział. Myśl moja początkowo była pytaniem: dlaczego mamy w dzisiejszym świecie tak mało Filozofów? (duże "F" postawiłam świadomie, rozumiem przez to filozowów tej rangi co np. Arystoteles, św.Augustyn, św.Tomasz, Kartezjusz czy Kant). Poniżej odpowiedz jaką daje Albert Camus:

„Dawni filozofowie (i słusznie) znacznie więcej myśleli, niż czytali.
Dlatego trzymali się tak ściśle konkretu. Druk to zmienił. Czyta się
więcej, niż myśli. Nie mamy filozofów, tylko komentatorów. To właśnie
powiada Gilson twierdząc, że po wieku filozofów, którzy zajmowali
się filozofią, nadszedł wiek profesorów filozofii, którzy zajmują
się filozofami”.


Albert Camus, Notatki,
w: Albert Camus, Eseje, przeł. Joanna Guze, Warszawa 1971, s. 506-507.

 ...przeklęty Gutenberg....

niedziela, 21 grudnia 2008
Bez specjalnego tytułu

Już jakiś czas nie pisałam. Na swoje usprawiedliwienie mogę powiedzieć, że nie bardzo było o czym. Jakkolwiek zawsze mogę napisać o tym, że nie mogę zdecydować się na żaden konkret w sprawie licencjatu i magisterki. Dlatego właśnie o tym napiszę.  Zastanawiam się w czym tkwi problem. Czy to brak weny, brak czasu, brak motywacji, zima, lenistwo?  Na pewno motywację mam. Głowny cel to napisać mgr do czerwca i obronić się latem. A może właśnie chcę za bardzo? Za każdym razem, gdy wymyślę sobie jakiś temat, okazuje się, że albo brak wystarczającej bibliografii, albo temat przestaje mnie interesować. Mam jakąś intuicję, że Chiny się u mnie wyczerpały, że już nic nowego w Chinach nie odkryję. Może mam rację. Może powinnam zająć się innym krajem...

Myślę, że częściowo znalazłam powód tej niemocy twórczej. Za mało czasu poświęcam sprawie... I tu pojawia mi się jedno słowo oddające całą esencję: samodyscyplina. Której ewidentnie mi brak. (och, o jaką samokrytykę się właśnie pokusiłam). Ech, jakiś "samokopniak" w szanowne 4 litery by się przydał.

Z przyjemniejszych rzeczy. Lecę do Madrytu już w najbliższy piątek. Tyler i Cesar już na mnie czekają i planują, co będziemy zwiedzać. Nie mogę się doczekać.To będzie miła odmiana w środku zimy zakosztować odrobinę hiszpańsko-portugalskiego życia, napić się sangrii i porto, zatańczyć w Sylwestra w Lizbonie i zobaczyć kolekcję sztuki z Museo del Prado.
 
A na marginesie, mam już drugą rzecz pochodzącą ze Stanów, od której się uzależniłam. (o ile pierwszą można nazwać rzeczą). Obejrzałam już dwa sezony "The Office" i bez udziału własnej woli zostałam pochłonięta przez ten serial. Pierwszy sitcom w moim życiu, który nie dość, że jest zabawny, pomaga mi uczyć się angielskiego. No i jest też wątek damsko-męski, Pam i Jim, których uwielbiam. Polecam.

 

piątek, 28 listopada 2008
Idą Święta

Idą Święta. Jednak nie dlatego, że witryny sklepowe zapełniają się choinkowymi ozdobami, w drzwiach hipermarketów witają nas plastikowi Mikołajowie, a wielkie centra handlowe kuszą rozmaitymi promocjami.

Kościelny przyniósł opłatek.

czwartek, 20 listopada 2008
Facebook

W moim codziennym internetowym rytnie sprawdzania poczty i odwiedzania kilku serwisów pojawiła się już kilka miesięcy temu jeszcze jedna dodatkowa czynność. Jeszcze jedna strona. Mówiąc krótko: Facebook. Być może nie skłoniłabym się do założenia konta na tym serwisie społecznościowym, gdyż jestem już członkiem tego typu polskiej strony znanej pod nazwą Nasza Klasa. Jednakże zakładając konto na Facebooku nie wiedziałam, że jego twórcy na początku mieli na myśli integrację uczniów szkół średnich i studentów szkół wyższych w Stanach. Moja bytność w tym serwisie była podyktowana nieco innymi przesłankami, ponieważ obracam się (z racji czynników zawodowych, ale i nie tylko) w środowisku dość zdywersyfikowanym narodowościowo, wiele osób pytało mnie już nie tylko o maila, ale i o konto na Facebooku. A więc nie pozostało mi nic innego jak otworzyć konto i krok po kroczku rozgryzać możliwości, które daje. A jest ich móstwo. Aby wymienić tylko garstkę: na przykład podczas sesji doskonale sprawdza się jako odciągacz uwagi od zgłębiania wiedzy (wtedy można bawić się w zakładce Boxes, wysyłając uśmiechy, prezenty,..., muzykę do znajomych, można brać udział w najdziwniejszych quizach świata, podlądać, co robią twoi przyjaciele, tagować zdjęcia doprowadzając do upubliczniania wizerunków swoich znajomych w najbardziej żenujących, zabawnych i dziwnych sytuacjach....itd.) Plusem facebooka jest tworzenie siatki znajomych (tak jak w przypadku nk), więc w każdym momencie możesz obejrzeć konto osoby, która zasila twoją własną siatkę. Jesteś podglądaczem-na-bieżąco. Już nie musisz pisać maila z zapytaniem, jak minął weekend, bo czytasz opis kolegi, który męczy się z kacem i oglądasz zdjęcia z imprezy. I nie martw się, jeśli ominęła cię to party, a na zdjęciu widzisz super laskę, którą chciałbyś poznać. Przecież możesz najechać strzałką na jej wizerunek i od razu zobaczysz jak piękność się nazywa. ŚWIAT SIĘ SKURCZYŁ. I kurczy się nadal.

Do refleksji nad Facebookiem chcę dołączyć jeszcze dwie. Obie z dziedziny socjologii portali społecznościowych. 

Odwiedziłam niedawno konto znajomego, który miał tego dnia urodziny i o zgrozo kolega miał tem 68 wpisów ze słowami "Happy birthday". Omal nie spadłam z kresła. Ale po chwili zaczęłam się zastanawiać czemu to służy? Czy to ma być takie polepszenie sobie nastroju? Czy może mój znajomy jest na prawdę tak cudowną, niesamowitą i uwielbianą personą? Faktycznie, sam siebie określa "social networker", w tzw. krakówku chyba nie ma osoby, która go nie zna, bo z jakiś niewyjaśnionych przyczyn dobrze jest go znać. I w rezultacie chyba mu jest miło, że otrzymał tyle życzeń, ale wiem też, że nie ma u jego boku tej najważniejszej osoby, której jedno "hb" wypełniłoby z nadywżką całą resztę. 

Drugie zjawisko to "Facebook suicide", czyli facebookowe samobójstwo. Pozwala na zlikwidowanie twojego konta. Powstał już z tego dość spory prąd i coraz więcej ludzi dochodzi do wniosku, że jedynym wyjściem na odzyskanie równowagi w swoim realnym życiu jest zabicie się na Facebooku. Tutaj znajduje się obszerny artykuł na temat zjawiska jakim jest "Facebook suicide".

I jeśli kiedyś stwierdzę, że mam już tego dość... nie zawacham się popełnić samobójstwa. Facebookowego oczywiście:)

Stowarzyszenie CTA - Closer
to Asia CTA News - serwis prasowy
Stowarzyszenia CTA - Closer to Asia Click for Kraków, Poland Forecast Monika Burzyńska's Profile
Monika Burzyńska's Facebook profile
Create Your Badge