poniedziałek, 16 lutego 2009
Lizbona i jej delicje

Nie zrobiła na mnie wielkiego wrażenia. Przynajmniej nie takiego, jakiego się spodziewałam. Być może to sprawka pogody. Mimo, że temperatura wynosiła średnio 15 stopni, właściwie cały czas padało. Słońce łaskawie wyglądnęło tylko 2 lub 3 razy. Czas spędziliśmy głównie zwiedzając i odpoczywając. Poza imprezą sylwestrową i spotkaniem z Andre (pół Włoch, pół Portugalczyk odwiedzajcy rodzinę) właściwie nie mieliśmy kontaktu z couchsufrerami.

Jednak nie mogę być aż tak sceptyczna. Samo miasto jest wspaniałe. Miłośnicy sztuki, architektury i historii na pewno znajdą coś dla siebie. Zachwyca na pewno Alfama, o której słów kilka.

Alfama jest najstarszą dzielnicą Lizbony, zbudowaną na skalistym podłożu nad brzegiem Tagu. W okresie panowania Maurów obszar ten stanowił centrum miasta. Po przejęciu terenu przez chrześcijan stopniowo (w obawie przez trzęsieniami ziemi) zaczęto przeprowadzać się do innych dzielnic, w tym m.in. do Baixa. Alfama stała się wówczas dzielnicą zamieszkaną przez najniższą warstwę społeczną, m.in. rybaków. Jednak charakterystyczne położenie Alfamy przyczyniło się do tego, że w czasie wielkiego trzęsienia ziemi w 1755 roku zabudowania Alfamy przetrwały praktycznie w nienaruszonym stanie.

Na terenie Alfamy nie zachowała się zabudowa mauretańska, za wyjątkiem planu ulic, który przypomina stare dzielnice Maghrebu. Zabytki ulokowane są na obrzeżach Alfamy, są to m.in: Zamek św. Jerzego (zbudowany w czasach mauretańskich), katedra z XII wieku, kościół św. Antoniego i kościół św. Michała (Igreja de São Miguel).

Nie będę pisać więcej o zabytkach i ich historii. Choć to bardzo ciekawe i pochłaniające zajęcie, opisy takie znajdziecie w każdym przewodniku.

Spacerowanie po Lizbonie może czasem być męczące, szczególnie latem: spacer zamienia się w pokonywanie kolejnych wzgórz, co przy upalnej pogodzie może być nieco uciążliwe. Trudy zwiedzania na pewno zrekompensuje nam wyśmienita portugalska kuchania. Ja zaczęłam od słynnego bacalau, o którym jednak więcej w kulinarnym wpisie z Porto.

Muszę natomiast napisać o Pasteis de nata, czyli portugalskich ciastkach z Belém. Te pyszne ciastka znane są również pod nazwą "Pasteis de Belem" - od nazwy dzielnicy w Lizbonie, gdzie stoi klasztor Hieronimitów. To mnisi właśnie są twórcami słynnych na cały świat ciastek, ikony kuchni portugalskiej - choć zwyczaj posypywania gorących pasteis cukrem i cynamonem jest już późniejszy. Słynne portugalskie ciasteczko wypieczone jest z ciasta francuskiego w formie minitarty i wypełnione kremem przypominającym budyń o smaku waniliowym. Mniam... Poezja smaku...

fot. Katarzyna Kozak

 Podobno Pasteis de nata można kupić w formie morożonej w Biedronce. Koniecznie muszę udać się na poszukiwania.

 

Tymczasem polecam zapoznanie się z moimi fotografiami ze stolicy Portugalii.

 

Lizbona
sobota, 14 lutego 2009
Obchody Chińskiego Nowego Roku 2009

Dziś tj. w Walentynki pokazuję moje fotografie z Pekinu (15.00 Filmowa Cafe, Kino Kijów).

Zapraszam serdecznie!

 

Poniżej program festiwalu:

FESTIWAL KULTURY CHIŃSKIEJ 14.02 (sobota)

Hall: 9.30-14.00 Warsztaty dla dzieci:
  • Zabawy z papierem: wycinanki, zhezhi (origami), klejenie lampionów
  • Chińskie bajki i karaoke dla dzieci
  • Kaligrafia dla dzieci
  • 10.00-14.00 Lekcje chińskiego dla dzieci, co godzina
15.00 - 18.00 Warsztaty dla dorosłych
Antresola – Filmowa Cafe:
  • 14.00-18.00 Herba Thea – pokazy parzenia herbaty co godzina
  • 15.00 Monika Burzyńska Państwo Środka od środka - spacer po obiektach cesarskich Pekinu
  • 15.30 Natalia Hulko Studiujac wiosnę - o studiach w Kunmingu
  • 16.00 Honorata GorgońPodróż po Yunnanie: Kunming, Dali, Lijiang
  • 16.30-17.30 Wiedza o współczesnych Chinach – seria prezentacji
Hall:
  • 9.30-18.00 Illa Actis chiński makijaż i stylizacja
  • 15.00-17.30 co 30 min. pokazowe lekcje jęz. chińskiego (Instytut Konfucjusza)
  • 16.00 Taijiquan sztuka walki czy ćwiczenia zdrowotne? – wykład
  • 16.30 Taijiquan zajęcia praktyczne
18.00-20.00 Walentynki po chińsku: herbata z afrodyzjakami – pokaz dla par (tylko dla dorosłych!)

20.30 Duża sala – pokaz tańca lwa i sztuk walki oraz konkurs dla zakochanych

15.02 (niedziela)

Hall: 11.30 - 15.00 Warsztaty dla dzieci:
  • Zabawy z papierem: wycinanki, zhezhi (origami), klejenie lampionów
  • Chińskie bajki i karaoke dla dzieci
  • Kaligrafia dla dzieci
  • 10.00-14.00 Lekcje chińskiego dla dzieci, co godzina
  • 13.00-15.00 Szkółka kung-fu dla dzieci

13.00 - 17.00 Warsztaty dla dorosłych

Antresola – Filmowa Cafe:
  • 13.30 Taniec lwa – wykład
  • 14.00 Ćwiczenia oddechowe qigong – wykład
  • 14.30 slajdy i opowieści z Chin
  • 15.00 slajdy i opowieści z Chin
  • 15.30 slajdy i opowieści z Chin
  • 16.00 slajdy i opowieści z Chin
  • 16.30 slajdy i opowieści z Chin

Hall:
  • 9.30-17.00 Illa Actis chiński makijaż i stylizacja
  • 14.30 warsztaty ruchowe: qigong
  • 15.00 warsztaty ruchowe: ćwiczenia z mieczem

17.30 -19.00 Duża sala: Wielka Gala Finałowa

 

środa, 11 lutego 2009
"16 godzin do Wschodu" - wystawa

Stowarzyszenie CTA oraz Galeria na Piasku serdecznie zaprasza na wystawę fotografii autorstwa Zygmunta Nováka zatytułowaną  "16 godzin do Wschodu"  Szkice z Indochin. Wernisaż odbędzie się 27 marca 2009 roku o godz. 19.

Serdecznie zapraszamy.

 

"Tylko 16 godzin lotu samolotem dzieli nas od niezwykłej mieszanki kultur, religii i świadectwa tragicznej historii. Od spotkania z otwartym, ciekawym nas i serdecznym Innym. Innym człowiekiem..."
 

 

 

niedziela, 08 lutego 2009
Filozoficzna myśl dnia

Ponieważ uczę się dziś filozofii, a dokładniej filozofii człowieka, pojawi się teraz myśl filozoficzna. Uważam, że autor trafił w samo sedno. Już jakiś czas temu miałam podobną intuicję i wreszcie znalazłam kogoś, kto myśl ową wypowiedział. Myśl moja początkowo była pytaniem: dlaczego mamy w dzisiejszym świecie tak mało Filozofów? (duże "F" postawiłam świadomie, rozumiem przez to filozowów tej rangi co np. Arystoteles, św.Augustyn, św.Tomasz, Kartezjusz czy Kant). Poniżej odpowiedz jaką daje Albert Camus:

„Dawni filozofowie (i słusznie) znacznie więcej myśleli, niż czytali.
Dlatego trzymali się tak ściśle konkretu. Druk to zmienił. Czyta się
więcej, niż myśli. Nie mamy filozofów, tylko komentatorów. To właśnie
powiada Gilson twierdząc, że po wieku filozofów, którzy zajmowali
się filozofią, nadszedł wiek profesorów filozofii, którzy zajmują
się filozofami”.


Albert Camus, Notatki,
w: Albert Camus, Eseje, przeł. Joanna Guze, Warszawa 1971, s. 506-507.

 ...przeklęty Gutenberg....

piątek, 30 stycznia 2009
Najlepsza praca na świecie
Zainteresowanie przerosło nasze oczekiwania - powiedział przedstawiciel australijskich władz, komentując zamieszanie, jakie wywołało jedno z ogłoszeń o pracę.
 
"Najlepsza praca na świecie", jak określają swoją ofertę władze australijskiego stanu Queensland, cieszy się ogromnym zainteresowaniem wśród internautów. W ciągu zaledwie trzech dni stronę internetową z ogłoszeniem odwiedziło ponad milion osób, co spowodowało ostatecznie, że przestała ona działać. I to pomimo faktu, że stanowy urząd odpowiedzialny za turystykę zwiększył liczbę serwerów z jednego do dziesięciu - podaje serwis BBC News.

Czym Queensland tak zainteresował internautów? Półrocznym kontraktem na Wyspie Hamiltona zlokalizowanej na Wielkiej Rafie Koralowej, u północno-wschodniego wybrzeża Australii. Nie są wymagane żadne oficjalne kwalifikacje oprócz chęci do pływania, nurkowania i żeglowania. Do tego darmowe mieszkanie w 3-pokojowym domu z basenem i pensja w wysokości 70 tysięcy funtów.

Zatrudniona osoba pełnić będzie funkcję opiekuna wyspy, pracować będzie jednak tylko 12 godzin w miesiącu. Do jej obowiązków należeć będzie karmienie niektórych żyjących tam gatunków ryb, a także zbieranie poczty z wyspy. Oprócz tego zatrudniona osoba będzie prowadzić blog, pamiętnik ze zdjęciami oraz dostarczać klipy wideo, co ma zachęcić turystów do odwiedzenia regionu.

Do tej pory przesłano już ponad 2 tysiące zgłoszeń wideo, do 22 lutego, gdy zakończy się rekrutacja, spodziewanych jest kolejnych kilkadziesiąt tysięcy. W maju 11 kandydatów zostanie zaproszonych na wyspę, gdzie spędzą cztery dni poświęcone na ostateczne rozmowy kwalifikacyjne. Praca zacznie się 1 lipca.

Wyspa Hamiltona - Wielka Rafa Koralowa
- Wyspa Hamiltona - Wielka Rafa Koralowa

 Żródło: http://di.com.pl/

niedziela, 25 stycznia 2009
Chiński Nowy Rok 2009

 

Już jutro 26 stycznia 2009 zaczyna się Nowy Rok w Chinach. Będzie to rok,  Brązowej Krowy. Jednak tak na prawdę w chińskim zodiaku znaleźć można bawoła, a nie krowę. Dlaczego więc to będzie Rok Krowy, a nie Bawoła? W chińskim zodiaku jest 12 zwierząt i każde z nich ma odmianę yin i yang, czyli żeńską i męską. Nowy Rok będzie odmianą żeńską, czyli: krowa. Dlaczego brązowa? Pięć elementów jest kolejno przypisywanych do każdego roku i w tym roku tym elementem jest Ziemia, czyli kolor brązowy.
Co Chińczycy mówią o przyszłym roku? Ziemia jest bardzo silnym elementem, aby ją ruszyć potrzeba dużo siły i energii. To oznacza, że w nadchodzącym roku trudno będzie o nowe możliwości, nie będzie wiele szans do wykorzystania. Dlatego powinniśmy łapać każdą chwilę i każdą szansę, bo będzieich niewiele.
Z czym kojarzy się ziemia? Ze stałością, nieruchomością, dlatego w tym roku ważny będzie rynek nieruchomości. Istnieje duże prawdopodobieństwo, że rynek nieruchomości się ustabilizuje. Poza tym Rok Brązowej Krowy, to rok dodatkowej wytężonej pracy.

wtorek, 20 stycznia 2009
Madryt

Postanowiłam już dłużej nie zwlekać i napisać o podróży do Hiszpanii i Portugalii. Jest o czym pisać, więc materiał podzieliłam na miasta. A było ich w zasadzie trzy, nie licząc dwóch małych maisteczek. W tym wpisie odcinek pierwszy, czyli Madryt.

 Nie mam zamiaru pisać o historii czy zabytkach Madrytu. To wszystko znajdziecie w przewodnikach lub w internecie. Skupię się na wrażeniu jakie wywarła na mnie Hiszpania i sama stolica. Była to moja druga wizyta w Hiszpanii (dwa i półroku temu byłam w Barcelonie), więc duch hiszpański nie jest mi całkiem obcy. Siesta, maniana, tapas i wino. Tym dla mnie była Hiszpania. I właściwie te pozytywne skojarzenia potwierdziły się.

Siesta jest nieodłącznym elementem codziennego życia. Uważam ją za wynalazek nadzwyczaj właściwy. Co ciekawe, mieszkańcy Hiszpanii zachowują siestę również w okresie zimowym, kiedy wcale nie jest gorąco. Być może kierują się jakimiś dodatkowymi względam,i niż niemożliwość pracy ze względu na upał. Najwyraźniej, skoro dziś i tak wszędzie znajdziemy klimatyzację. Taka przerwa w pracy między 14 a 17, kiedy Hiszpan wraca do domu, gotuje lanczyk, robi sobie drzemkę... jawi mi się jako coś równie przyjemnego, co nieosiągalnego w naszym kraju. Myślę, że Polska gospodarka nie może pozwolić sobie jeszcze na taką przerwę w produktywności.

Mnie ze siesty posostaje jedynie Siesta Cafe na Stolarskiej...

 Tapas i wino. Tak na prawdę trudno określić, czym jest tapas. Najprościej mówiąc to mała (choć nie zawsze) przekąska lub mały posiłek. Mogą to być np. oliwki z pieczywem, jakieś małe rybki marynowane z pieczywem, plastry suszonej szynki z krakersami... itp. Pycha. Oczywiście zawsze serwowane z czymś do picia. Szczególnie polecany jakiś rodzaj wina lub piwa. I w tym tkwi właśnie sekret mojego uwielbienia dla hiszpańskich barów. Możesz zarówno napić się i najeść, niekoniecznie robiąc sobie przerwę w piciu wyskakując na zapiekankę na Kazimierz albo kebaba na Grodzką.                                                                                          Z win miałam okazję spróbować rewelacyjnego wina z rejonu Ribera del Duero.

Jeśli już jesteśmy przy barach, warto napisać, że kiedy tak jesz, pijesz i gawędzisz ze znajomymi w takim zacnym przybytku przyjemności, dozwolone jest rzucanie śmieci (papierków, serwetek) na podłogę. Nikogo to nie zbulwersuje. Wręcz przeciwnie. Po ilości śmieci na podłodze można poznać, czy dana knajpa cieszy się powodzeniem. Osobliwe ;)

Słynne maniana (dosłownie jutro). Bezpośrednio się z tym nie zetknęłam, ale napiszę o poczuciu czasu. Jeśli umówisz się kiedyś z Hiszpanem na 15.00, możesz być pewien, że pojawi się on na miejscu między 15.15 a 15.45. Ale nigdy o 15. O 15 to on sobie przypomni, że się umówił z tym Polakiem, i zacznie się zbierać z domu. Nie wiem jak wy, ale ja jestem im w stanie tą niepunktualność wybaczyć (wygląda na to, że przekupili mnie winem i tapas).

Madryt jednak nie zachwycił mnie. Głownie dlatego, że jest miastem w dużej części barokowym, a ja do baroku żywię uczucia jakby to powiedzieć... ambiwalentne. Doceniam go za kunszt, ale zdecydowanie nie jest to moja estetyka. Pewnie część z was wie, że moim ulubionym stylem jest gotyk. Szczególnie gotyckie kościoły i katedry.

Dlatego między innymi z Madrytu pojechaliśmy na jednodniową wycieczkę do Segovii.

Ale o tym w kolejnym wpisie.

Zdjęcia z Madrytu i Segovii poniżej.

 

Hiszpania-Madryt
niedziela, 21 grudnia 2008
Bez specjalnego tytułu

Już jakiś czas nie pisałam. Na swoje usprawiedliwienie mogę powiedzieć, że nie bardzo było o czym. Jakkolwiek zawsze mogę napisać o tym, że nie mogę zdecydować się na żaden konkret w sprawie licencjatu i magisterki. Dlatego właśnie o tym napiszę.  Zastanawiam się w czym tkwi problem. Czy to brak weny, brak czasu, brak motywacji, zima, lenistwo?  Na pewno motywację mam. Głowny cel to napisać mgr do czerwca i obronić się latem. A może właśnie chcę za bardzo? Za każdym razem, gdy wymyślę sobie jakiś temat, okazuje się, że albo brak wystarczającej bibliografii, albo temat przestaje mnie interesować. Mam jakąś intuicję, że Chiny się u mnie wyczerpały, że już nic nowego w Chinach nie odkryję. Może mam rację. Może powinnam zająć się innym krajem...

Myślę, że częściowo znalazłam powód tej niemocy twórczej. Za mało czasu poświęcam sprawie... I tu pojawia mi się jedno słowo oddające całą esencję: samodyscyplina. Której ewidentnie mi brak. (och, o jaką samokrytykę się właśnie pokusiłam). Ech, jakiś "samokopniak" w szanowne 4 litery by się przydał.

Z przyjemniejszych rzeczy. Lecę do Madrytu już w najbliższy piątek. Tyler i Cesar już na mnie czekają i planują, co będziemy zwiedzać. Nie mogę się doczekać.To będzie miła odmiana w środku zimy zakosztować odrobinę hiszpańsko-portugalskiego życia, napić się sangrii i porto, zatańczyć w Sylwestra w Lizbonie i zobaczyć kolekcję sztuki z Museo del Prado.
 
A na marginesie, mam już drugą rzecz pochodzącą ze Stanów, od której się uzależniłam. (o ile pierwszą można nazwać rzeczą). Obejrzałam już dwa sezony "The Office" i bez udziału własnej woli zostałam pochłonięta przez ten serial. Pierwszy sitcom w moim życiu, który nie dość, że jest zabawny, pomaga mi uczyć się angielskiego. No i jest też wątek damsko-męski, Pam i Jim, których uwielbiam. Polecam.

 

piątek, 28 listopada 2008
Idą Święta

Idą Święta. Jednak nie dlatego, że witryny sklepowe zapełniają się choinkowymi ozdobami, w drzwiach hipermarketów witają nas plastikowi Mikołajowie, a wielkie centra handlowe kuszą rozmaitymi promocjami.

Kościelny przyniósł opłatek.

czwartek, 20 listopada 2008
Hiszpania Portugalia
I jeszcze jeden wpis dzisiaj. Wreszcie nadarzyła się okazja podróży do Portugalii, o której od dawna marzyłam. A dodatkowo lecę do Madrytu, więc zwiedzę też kawałek Hiszpanii. Plan jest taki: 26.12.2008 Katowice - Madryt > południowa Portugalia > Lizbona > Porto - Kraków 7.01.2009. Oczywiście po drodze będziemy pewnie nawiedzać również mniejsze miejscowości. Mam nadzieję, że uda się nam objechać cały wyjazd na CouchSurfingu. Jak na razie nocleg w Lisbonie już zaklepany. Wkrótce pożyczam przewodnik i zaczynam merytoryczne przygotowania do wyjazdu. Jeśli macie jakieś uwagi, propozycje trasy lub po prostu chcielibyście się czymś podzielić, czekam na komentarze.
Dziękuję też Ani, która już tak dużo dla nas zrobiła :)
Stowarzyszenie CTA - Closer
to Asia CTA News - serwis prasowy
Stowarzyszenia CTA - Closer to Asia Click for Kraków, Poland Forecast Monika Burzyńska's Profile
Monika Burzyńska's Facebook profile
Create Your Badge