Blog > Komentarze do wpisu
Pierwszy mecz baseballa

Coż napisać o baseballu? Że jest sportem numer jeden w USA, że każdy prawdziwy mężczyzna kocha baseball i aktywnie śledzi wyniki swojej drużyny, że jest wierny jednemu zespołowi całe swoje życie? To wszystko prawda. Ja o tym sporcie wiem niewiele. Gdy byłam w podstawóce nie pamiętam dlaczego zrobiła się wielka moda na baseball, pojawiły się kije, rękawice i piłki. Jeden kolega posiadał cały taki zestaw i długie godziny upływały nam po szkole na grę w baseball pod blokiem 41.

W to majowe zimne i wilgotne popołudnie przyszło mi zobaczyc na własne oczy prawdziwy mecz baseballa w San Francisco. (dodam tylko, że kiedy kupowaliśmy bilety nie wiedzieliśmy, że będzie taka pogoda). W naszym mieście największą drużyną są GIANTS (czyt. dżajants) i właśnie im kibicuje Tyler. Kolory zespołu to "gorący" pomarańczowy i czarny. Miałam obawy przed pójściem na mecz, bo co ja tam wiem o baseballu, poza tym różnorakie mecze nigdy specjalnie mnie nie interesowały. Inaczej kiedy na przykład Polska gra jakiś ważny mecz piłki nożnej, siatkówki czy Małysz skacze nad wyraz daleko. W swoim życiu byłam na jednym meczu połki nożnej, z resztą jako dziecko i niewiele pamiętam. Postanowiłam jednak dać szansę baseballowi. Nie pomyliłam się, ponieważ pomimo chłodu i kilku kropel deszczu opłacało się zobaczyć całe widowisko. Stadion to wielka machina do robienia pieniędzy, dziesiątki stoisk z rozmaitymi przekąskami i fast foodami, gadżetami klubowymi, piwem, napojami, pamiątkami, itd. Obowiązkowym przysmakiem są jednak czosnkowe frytki, czyli normalne frytki okraszone podpieczonym czosnkiem z przyprawami. Palce lizać. Nim doszliśmy do naszych miejsc, zdążyliśmy je zjeść. Zaznaczyć tu muszę, że jak ognia unikamy wszelkich fast foodów, moja noga nie postanęła i nie postanie w żadnym amerykańskim McDonaldsie czy innym syfie. Jedyny wyjątek zrobiliśmy  w południowej Kalifornii, gdzie Tyler pokazał mi, co to znaczy w miarę przyzwoity hamburger w słynnym "In'n'out burger". Na tym koniec. Jeśli zachciewa się nam hamburgera idziemy do restaurtacji specjalizującej się w burgerach, gdzie mamy pewność, że mięso pochodzi z krów swobodnie wypasających się i jedzących trawę, a nie kukurydzianą paszę. Ok, to była taka mała dygresja na temat niesławnego amerykańśkiego jedzenia. Raz na kilka miesięcy nie zaszkodzi zjeść pysznych czosnkowych frytek.

Podczas meczu najbardziej podobało mi się to, co działo się na trybunach. Siedzieliuśmy w bardzo aktywnym sektorze. Nad nami nastoletnie wrzeszczące fanki przeciwnej drużyny (ze stanu Waszyngton), po lewej podchmieleni już młodzi ludzie (z wyglądu - Ameryka Środkowa lub Południowa). A jeszcze z innej strony dwie panie w średnim wieku. Ciekawa mieszkanka. Były krzyki, wyzwiska, prowokowanie zawodników, którzy jednak nie dali się sprowokować, ale spóbować zawsze można. Co jakiś czas któryś z zawodników rzucał piłkę dla publiczności, więc opłacało się do nich krzyczeć. Próbowałam nawet nauczyć się nomenklatury baseballowej. Prawda jest taka, że w języku angielskim istnieje wiele zapożyczeń z żargonu sportowego, szczególnie baseballowego. Świadczy to o tym, że ten naród bardzo jest związany z tym sportem. Jako obcokrajowiec nie mam o nich pojęcia, ponieważ nie dorastałam w tej kulturze. Spróbuję się nauczyć, ale wątpię czy kiedyś opanuję tą sztukę.

Ogólnie pozytywnie oceniam doświadczenie meczu baseballa. To ogromny biznes generujący wiele miejsc pracy. Poza tym wydaje mi się, że jeśli istnieje jakiś sposób na poderwanie Amerykanina, to będzie to rozmowa o baseballu ;)

 

Pierwszy mecz baseballa
czwartek, 27 maja 2010, lanyun

Polecane wpisy

Stowarzyszenie CTA - Closer
to Asia CTA News - serwis prasowy
Stowarzyszenia CTA - Closer to Asia Click for Kraków, Poland Forecast Monika Burzyńska's Profile
Monika Burzyńska's Facebook profile
Create Your Badge