Blog > Komentarze do wpisu
Lizbona i jej delicje

Nie zrobiła na mnie wielkiego wrażenia. Przynajmniej nie takiego, jakiego się spodziewałam. Być może to sprawka pogody. Mimo, że temperatura wynosiła średnio 15 stopni, właściwie cały czas padało. Słońce łaskawie wyglądnęło tylko 2 lub 3 razy. Czas spędziliśmy głównie zwiedzając i odpoczywając. Poza imprezą sylwestrową i spotkaniem z Andre (pół Włoch, pół Portugalczyk odwiedzajcy rodzinę) właściwie nie mieliśmy kontaktu z couchsufrerami.

Jednak nie mogę być aż tak sceptyczna. Samo miasto jest wspaniałe. Miłośnicy sztuki, architektury i historii na pewno znajdą coś dla siebie. Zachwyca na pewno Alfama, o której słów kilka.

Alfama jest najstarszą dzielnicą Lizbony, zbudowaną na skalistym podłożu nad brzegiem Tagu. W okresie panowania Maurów obszar ten stanowił centrum miasta. Po przejęciu terenu przez chrześcijan stopniowo (w obawie przez trzęsieniami ziemi) zaczęto przeprowadzać się do innych dzielnic, w tym m.in. do Baixa. Alfama stała się wówczas dzielnicą zamieszkaną przez najniższą warstwę społeczną, m.in. rybaków. Jednak charakterystyczne położenie Alfamy przyczyniło się do tego, że w czasie wielkiego trzęsienia ziemi w 1755 roku zabudowania Alfamy przetrwały praktycznie w nienaruszonym stanie.

Na terenie Alfamy nie zachowała się zabudowa mauretańska, za wyjątkiem planu ulic, który przypomina stare dzielnice Maghrebu. Zabytki ulokowane są na obrzeżach Alfamy, są to m.in: Zamek św. Jerzego (zbudowany w czasach mauretańskich), katedra z XII wieku, kościół św. Antoniego i kościół św. Michała (Igreja de São Miguel).

Nie będę pisać więcej o zabytkach i ich historii. Choć to bardzo ciekawe i pochłaniające zajęcie, opisy takie znajdziecie w każdym przewodniku.

Spacerowanie po Lizbonie może czasem być męczące, szczególnie latem: spacer zamienia się w pokonywanie kolejnych wzgórz, co przy upalnej pogodzie może być nieco uciążliwe. Trudy zwiedzania na pewno zrekompensuje nam wyśmienita portugalska kuchania. Ja zaczęłam od słynnego bacalau, o którym jednak więcej w kulinarnym wpisie z Porto.

Muszę natomiast napisać o Pasteis de nata, czyli portugalskich ciastkach z Belém. Te pyszne ciastka znane są również pod nazwą "Pasteis de Belem" - od nazwy dzielnicy w Lizbonie, gdzie stoi klasztor Hieronimitów. To mnisi właśnie są twórcami słynnych na cały świat ciastek, ikony kuchni portugalskiej - choć zwyczaj posypywania gorących pasteis cukrem i cynamonem jest już późniejszy. Słynne portugalskie ciasteczko wypieczone jest z ciasta francuskiego w formie minitarty i wypełnione kremem przypominającym budyń o smaku waniliowym. Mniam... Poezja smaku...

fot. Katarzyna Kozak

 Podobno Pasteis de nata można kupić w formie morożonej w Biedronce. Koniecznie muszę udać się na poszukiwania.

 

Tymczasem polecam zapoznanie się z moimi fotografiami ze stolicy Portugalii.

 

Lizbona
poniedziałek, 16 lutego 2009, lanyun

Polecane wpisy

  • Północ, południe

    Przed wyjazdem postanowiłam zobaczyć jeszcze dwa upragnione miejsca, których dawno nie odwiedzałam. Południe i północ, Tatry i Bałtyk. Udało się. Efekty poniżej

  • Madryt

    Postanowiłam już dłużej nie zwlekać i napisać o podróży do Hiszpanii i Portugalii. Jest o czym pisać, więc materiał podzieliłam na miasta. A było ich w zasadzie

  • Hiszpania Portugalia

    I jeszcze jeden wpis dzisiaj. Wreszcie nadarzyła się okazja podróży do Portugalii, o której od dawna marzyłam. A dodatkowo lecę do Madrytu, więc zwiedzę też kaw

Stowarzyszenie CTA - Closer
to Asia CTA News - serwis prasowy
Stowarzyszenia CTA - Closer to Asia Click for Kraków, Poland Forecast Monika Burzyńska's Profile
Monika Burzyńska's Facebook profile
Create Your Badge