Blog > Komentarze do wpisu
Chinki pod nożem, czyli skalpel może uczynić cuda
Chiny wychodzą na prowadzenie w wielu dziedzinach gospodarki. Przodują także w rozwoju hirurgii plastycznej. Przemysł "poprawy urody" wart jest tam rocznie ponad 2,5 mld USD. Ale biznes ten ma też swoje złe strony. Corocznie ogromne ilości Chinek dobrowolnie poddają się okropnym cierpieniom, aby  wyglądać choć troszkę bardziej zachodnio. Największy szpital hirurgii plastyczniej w Shanghaiu podaje, iż z roku na rok ilośc kobiet poddających się tego typu operacjom wzrasta o 45%. W okresach świątecznych dziennie do szpitala zgłasza się 80-90 mieszkanek Państwa Środka w wieku 25-45 lat. Do najpopularniejszych operacji zaliczyć można: dorabianie drugiej powieki (czyli usuwanie znad oka naturalnej warstwy tkanki tłuszczowej, którą posiada rasa żółta), kształtowanie owalu twarzy (operacje nosa, brody i policzków) oraz powiększanie piersi, wcięcia w talii i majstrowanie przy kościach ud.
Bogacące się Chinki mogą pozwolić sobie na takie zabiegi. Właśnie liczba mnoga jest tu dość charakterystyczna, gdyż prawie nigdy nie kończy się na jednym zabiegu. Pewna tajwańska aktora ma już na koncie 25 operacji. Na filmie poniżej wylicza z resztą które części ciała i ile razy dała sobie poprawić.
Już od dawna wiadomo, że Chinki chętnie wybielają sobie skórę. Trzeba się w Chinach natrudzić, żeby kupić kosmetyk, który nie zawiera składników wybielających. Ale skoro społeczeństwo się bogaci, to i chętne na operacje plastyczne się znajdą.
 
 
sobota, 21 lutego 2009, lanyun

Polecane wpisy

Stowarzyszenie CTA - Closer
to Asia CTA News - serwis prasowy
Stowarzyszenia CTA - Closer to Asia Click for Kraków, Poland Forecast Monika Burzyńska's Profile
Monika Burzyńska's Facebook profile
Create Your Badge