Blog > Komentarze do wpisu
Madryt

Postanowiłam już dłużej nie zwlekać i napisać o podróży do Hiszpanii i Portugalii. Jest o czym pisać, więc materiał podzieliłam na miasta. A było ich w zasadzie trzy, nie licząc dwóch małych maisteczek. W tym wpisie odcinek pierwszy, czyli Madryt.

 Nie mam zamiaru pisać o historii czy zabytkach Madrytu. To wszystko znajdziecie w przewodnikach lub w internecie. Skupię się na wrażeniu jakie wywarła na mnie Hiszpania i sama stolica. Była to moja druga wizyta w Hiszpanii (dwa i półroku temu byłam w Barcelonie), więc duch hiszpański nie jest mi całkiem obcy. Siesta, maniana, tapas i wino. Tym dla mnie była Hiszpania. I właściwie te pozytywne skojarzenia potwierdziły się.

Siesta jest nieodłącznym elementem codziennego życia. Uważam ją za wynalazek nadzwyczaj właściwy. Co ciekawe, mieszkańcy Hiszpanii zachowują siestę również w okresie zimowym, kiedy wcale nie jest gorąco. Być może kierują się jakimiś dodatkowymi względam,i niż niemożliwość pracy ze względu na upał. Najwyraźniej, skoro dziś i tak wszędzie znajdziemy klimatyzację. Taka przerwa w pracy między 14 a 17, kiedy Hiszpan wraca do domu, gotuje lanczyk, robi sobie drzemkę... jawi mi się jako coś równie przyjemnego, co nieosiągalnego w naszym kraju. Myślę, że Polska gospodarka nie może pozwolić sobie jeszcze na taką przerwę w produktywności.

Mnie ze siesty posostaje jedynie Siesta Cafe na Stolarskiej...

 Tapas i wino. Tak na prawdę trudno określić, czym jest tapas. Najprościej mówiąc to mała (choć nie zawsze) przekąska lub mały posiłek. Mogą to być np. oliwki z pieczywem, jakieś małe rybki marynowane z pieczywem, plastry suszonej szynki z krakersami... itp. Pycha. Oczywiście zawsze serwowane z czymś do picia. Szczególnie polecany jakiś rodzaj wina lub piwa. I w tym tkwi właśnie sekret mojego uwielbienia dla hiszpańskich barów. Możesz zarówno napić się i najeść, niekoniecznie robiąc sobie przerwę w piciu wyskakując na zapiekankę na Kazimierz albo kebaba na Grodzką.                                                                                          Z win miałam okazję spróbować rewelacyjnego wina z rejonu Ribera del Duero.

Jeśli już jesteśmy przy barach, warto napisać, że kiedy tak jesz, pijesz i gawędzisz ze znajomymi w takim zacnym przybytku przyjemności, dozwolone jest rzucanie śmieci (papierków, serwetek) na podłogę. Nikogo to nie zbulwersuje. Wręcz przeciwnie. Po ilości śmieci na podłodze można poznać, czy dana knajpa cieszy się powodzeniem. Osobliwe ;)

Słynne maniana (dosłownie jutro). Bezpośrednio się z tym nie zetknęłam, ale napiszę o poczuciu czasu. Jeśli umówisz się kiedyś z Hiszpanem na 15.00, możesz być pewien, że pojawi się on na miejscu między 15.15 a 15.45. Ale nigdy o 15. O 15 to on sobie przypomni, że się umówił z tym Polakiem, i zacznie się zbierać z domu. Nie wiem jak wy, ale ja jestem im w stanie tą niepunktualność wybaczyć (wygląda na to, że przekupili mnie winem i tapas).

Madryt jednak nie zachwycił mnie. Głownie dlatego, że jest miastem w dużej części barokowym, a ja do baroku żywię uczucia jakby to powiedzieć... ambiwalentne. Doceniam go za kunszt, ale zdecydowanie nie jest to moja estetyka. Pewnie część z was wie, że moim ulubionym stylem jest gotyk. Szczególnie gotyckie kościoły i katedry.

Dlatego między innymi z Madrytu pojechaliśmy na jednodniową wycieczkę do Segovii.

Ale o tym w kolejnym wpisie.

Zdjęcia z Madrytu i Segovii poniżej.

 

Hiszpania-Madryt
wtorek, 20 stycznia 2009, lanyun

Polecane wpisy

  • Północ, południe

    Przed wyjazdem postanowiłam zobaczyć jeszcze dwa upragnione miejsca, których dawno nie odwiedzałam. Południe i północ, Tatry i Bałtyk. Udało się. Efekty poniżej

  • Urocze Porto

    O Porto mogę mówić i pisać dużo. Ale postaram się ciekawie. Na poczatek trochę historii: Porto, znane również jako Oporto, jest miastem w północnej Portugalii p

  • Lizbona i jej delicje

    Nie zrobiła na mnie wielkiego wrażenia. Przynajmniej nie takiego, jakiego się spodziewałam. Być może to sprawka pogody. Mimo, że temperatura wynosiła średnio 15

Komentarze
2009/01/20 22:14:05
Śliczne zdjęcia. Jakoś sie słoneczniej zrobiło mi w tej zimie :) Dobre wino i przekąska. Popraw mnie, bo nie jestem pewna - tapenada jest hiszpańska chyba? Bo uwielbiam bagietkę z taką pastą i winkiem. Mmmm.
(chyba idę coś zjeść ;) )
-
2009/01/20 22:39:08
Przyznam się, że nie spotkałam się z tapenadą. tzn. teraz już wiem, co to jest, bo wygooglowałam :) I znalazłam, że tapenada jest prowansalską pastą z czarnych oliwek. Tutaj zajadamy.blox.pl/2008/10/Tapenada.html blog z przepisem.
-
2009/01/21 10:43:47
Mmmm:) Dzięki za link
Stowarzyszenie CTA - Closer
to Asia CTA News - serwis prasowy
Stowarzyszenia CTA - Closer to Asia Click for Kraków, Poland Forecast Monika Burzyńska's Profile
Monika Burzyńska's Facebook profile
Create Your Badge